Volkswagen ID.4 to coś między kombi a suvem. W dodatku ma napęd elektryczny i przyzwoity zasięg (w ciepły dzień).

Partnerem tego odcinka jest SJS DRIVING ACADEMY
SJS Driving Academy to akademia jazdy wywodząca się ze Szkoły Jazdy Subaru. Zapewnia bardzo szeroki wachlarz szkoleń: od doskonalenia techniki jazdy dla osób indywidualnych, przez szkolenia dla właścicieli samochodów elektrycznych i hybrydowych, szkolenia flotowe, aż po treningi dla osób z aspiracjami w różnych dziedzinach motorsportu. Pokazują, jak czerpać przyjemność z jazdy, przy zachowaniu bezpieczeństwa własnego oraz innych uczestników ruchu drogowego. Jeśli chcecie podnieść swoje umiejętności za kierownicą, koniecznie zajrzyjcie na ich stronę i wybierzcie dla siebie szkolenie ➡ https://www.drivingacademy.pl

Samochody elektryczne mają to do siebie, że można je ładować w domu. Nawet ze zwykłego gniazdka można przez noc odzyskać ok. 100 km zasięgu. A jeśli masz mocniejsze łącze, to nawet naładować akumulatory do pełna. W większości wypadków wystarczy tych 100 kilometrów, bo i tak zwykle jeździsz dom-praca-dom.

Ale powiedzmy, że raz na jakiś czas jedziesz odwiedzić rodzinę w innym mieście, albo planujesz wakacje nad morzem. Wtedy twój Volkswagen ID.4 (czy dowolny inny elektryk o zbliżonym zasięgu) musi być załadowany nie tylko przed trasą, ale również w jej trakcie. Nie ma w tym nic dziwnego. Samochód o napędzie spalinowym też musisz zatankować.

Różnica jest taka, że spalinowym autem podjeżdżasz na stację, tankujesz i 10 miunt później (bo była kolejka do kasy lub do toalety) znów jesteś w drodze. Z samochodem elektrycznym jest o wiele trudniej.

Po pierwsze, dostępność stacji ładowania. I tak jest lepiej niż parę lat temu. Stacje do ładowania wzdłuż głównych korytarzy komunikacyjnych są. W najgorszym wypadku trzeba nadrobić kilkanaście kilometrów i zjechać z trasy szybkiego ruchu lub autostrady do miasta. I to już jest pewna strata czasu, ale to dopiero początek.

Po drugie, ładowarki mają różną moc, a to oznacza różną szybkość ładowania. Większość szybkich ładowarek w Polsce w połowie 2021 roku ma 50 kW. Przy założeniu, że ładuje się tylko jeden samochód. A i z tym bywa różnie. Volkswagen ID.4 niby może przyjąć do 125 kW, ale z 50-ki w Radomiu wychodziło w porywach do 40 kW. Infrastruktura nie wydaje.

I to jest problem, bo państwo obiecuje elektromobilność i rozwój infrastruktury, ale obiecywane na przełom 2021/2022 roku ładowarki są jeszcze wolniejsze i już na tym etapie są przestarzałe. Są samochody elektryczne, które mogą ładować się jeszcze szybciej niż Volkswagen ID.4. Ale co mi z tego, że w optymalnych warunkach Porsche Taycan może odzyskać nawet 100 km zasięgu w 5 minut, skoro takie optymalne warunki w Polsce nie istnieją. To samo dotyczy Volkswagena ID.4, który z odpowiednio szybkiej ładowarki może naładować akumulatory do 80% w pół godziny. Chyba tylko na 150-ce w Zielonej Górze. Muszę się tam w końcu kiedyś wybrać.

Volkswagen ID.4 jest o tyle lepszy od ID.3, że oferuje większy zasięg i więcej miejsca. To już przyzwoity samochód rodzinny, którym można pojechać w trasę. Byle tylko było ciepło, bo w chłodne dni zasięg gwałtownie spada. I żeby było go gdzie naładować w pół godziny, a nie w dwie.

Zapraszam na test!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.