P1100109.JPG

Fani Saaba otwierają szampana. I strzelają sobie korkiem w oko. Saab ma być produkowany w Turcji.

Jak donosi Saabs United i dziennik Hurriyet Daily News turecki narodowy instytut badawczy TÜBITAK będzie współpracował z obecnym właścicielem tego co zostało z Saaba – firmą NEVS AB – nad rozwojem pojazdu o napędzie elektrycznym. Miałby to być ‘narodowy turecki samochód’, taka nasza Syrena lub Warszawa, tylko działająca, bo Saab zanim upadł (po raz kolejny) miał zaawansowany projekt samochodu elektrycznego.

NEVS dostarczy know-how konieczny do stworzenia biznes planu, łańcucha dostaw i dystrybucji, a TÜBITAK postara się nie utopić w projekcie wszystkich pieniędzy. Zdaje się, że w projekt zaangażowana jest też chińska firma.

Turcja kupiła prawa do własności intelektualnej Saaba 9-3, ale nie do nazwy. Nowy samochód, który na zdjęciach wygląda jak Cadillac BLS, ma wykorzystywać co najmniej 85 procent podzespołów produkcji tureckiej.

TÜBİTAK Saab

Saab ma piękną historię, w której nie brakuje niespodziewanych zwrotów akcji i bankructw. Moja Własna Matka jeździ Saabem i narzeka, że nie może kupić sobie nowego. Mój znajomy jeździ Saabem i twierdzi, że ten złom na kołach to najlepsze, co go w życiu spotkało (żoną, dzieckiem i konkubiną). Ja nigdy nie złapałem bakcyla, nawet po lekturze prawniczych thrillerów Grishama, w których główni bohaterowie swego czasu jeździli 900 cabrio.

Najbardziej w tym wszystkim podoba mi się pomysł stworzenia samochodu o napędzie elektrycznym. Skoro Turcję stać na taką fantazję, to może i my byśmy się zabrali za polski samochód na poważnie? Darujmy sobie nowe Polonezy, Syreny i Warszawy. Na nostalgię i ciasteczka można zwabić dziennikarzy na jedną, góra dwie konferencje prasowe.

 

P1100133.JPG P1100191.JPG

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *