Uncategorized

Hyundai Genesis – prestiż nosi imię “Hans”

Nic mnie tak nie cieszy, jak dyskusja pod którymś z moich testów.

genesis

Za drogo, brakuje diesla, a w ogóle, to najlepiej Tesla. Oto główne wnioski płynące z komentarzy pod testem Hyundaia Genesis. Moim zdaniem, nie licząc odklejającej się uszczelki w tylnych drzwiach, to jedyną wadą jest duży silnik benzynowy. Kilkanaście litrów na setkę może nie zaboli kupującego tak bardzo, jak konieczność częstych wizyt na stacjach benzynowych. To chyba największy mankament. Co ciekawe, nikt nie zasugerował, żeby go przerobić na gaz, a przecież w bagażniku jest miejsce 😉

Nie wiem też, skąd w Polsce miłość do Tesli. Chyba czekamy na zalew używanych aut z Zachodu. Wtedy wszyscy kupią sobie po elektryku, pociągną na lewo prąd z licznika sąsiada (bo z 8. piętra trochę głupio wypuszczać przedłużacz) i nie pozwolą zarabiać olejowym koncernom, które jak wiadomo wyprowadzają pieniądze z Polski. A jeśli są polskie, to karmią prezesów z politycznego nadania.

Ktoś słusznie zauważył, że Tesla to jednak niekoniecznie auto prestiżowe. Wtedy wszyscy zgodnie orzekli, że jak prestiż, to tylko niemiecki wóz. A pod testem Lexusa taki był hejt!

Przeczytaj też to

Previous ArticleNext Article

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *