testy

Mazda CX-5 2017 – taka sama, tylko lepsza

Siedzę sobie w samolocie i piszę scenariusz do testu samochodu, którego jeszcze nie widziałem na oczy. Przeglądam kilkudziesięciostronicowy komunikat prasowy i nagle coś mnie tknęło. To naprawdę nie jest facelift CX-5?!

Spytałem Magdę z Mazdy i pytam. Pada odpowiedź: nowa generacja. Patrzę na zdjęcia, czytam dane techniczne. Jak dla mnie facelift, ale niech im będzie. Nowa Mazda CX-5 jest od poprzedniczki 1 cm dłuższa, 3,5 cm niższa, słupek A przesunięto 3,5 cm do tyłu, dźwignia zmiany biegów jest około 5 cm wyżej. Do tego aktualizacja systemów wspomagających kierowcę i elektrycznie sterowana klapa bagażnika.

Dotychczas Volkswagen celował w kuracjach odmładzających i nowych generacjach, z których nawet dla wprawnego oka jedna niewiele różniła się od drugiej. Ale Mazda przebiła właśnie wszystkich. Szef projektu CX-5 Masaya Kodama wyjaśniał mi, że chodzi o nową ekspresję duszy ruchu. Naprawdę?

Poza tym Mazda CX-5 jest lepiej wyciszona i ma system sterujący rozdziałem momentu obrotowego pomiędzy osiami, co skutkuje lepszą przyczepnością i bardziej stabilnym prowadzeniem. Zanim zaczniecie narzekać, że klocki się będą zużywać, wyjaśniam, że wszystko dzieje się z poziomu silnika. Inżynierowie rozważali rozwiązanie oparte na hamulcach, ale stwierdzili, że byłoby ono zbyt inwazyjne. A tak Mazda CX-5 sama oblicza, kiedy i którą oś należy delikatnie dohamować.

Przy kolacji rozmawiałem z kolegami po fachu, wśród nich było nawet dwóch jurorów w międzynarodowym konkursie na najlepszy samochód, i oni też coraz częściej miewają problem z rozpoznawaniem nowych lub odnowionych modeli.

Dziś przejechał koło mnie SEAT Ateca i musiałem długo się zastanowić, czy to aby nie Skoda Kodiaq, która parkuje pod moim domem. Chyba się starzeję.

Na szczęście miłośników motoryzacji nie brakuje wśród młodych. Rysunek, który widzicie powyżej, to dzieło jednego z moich młodszych widzów. Poprosiłem Kubę, żeby narysował Mazdę CX-5, to będzie miał swój udział w teście. Nie wiem, jakimi samochodami będzie za kilkanaście lat jeździł Kuba, ale mam nadzieję, że będą nie tylko dobre, bo tego Maździe CX-5 nie można odmówić, ale przynajmniej da się je odróżnić jeden od drugiego.

Previous ArticleNext Article

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *