Range Rover Evoque Convertible – od czego zacząć? Od absurdalności tej koncepcji czy od przymknięcia oka na wszystkie niedociągnięcia i kosmiczną cenę?

W głowie mam obraz oryginalnego Range Rovera “Classic” ze składanym dachem. Nie wiem skąd taki obraz, ale byłem pewien, że taki samochód istniał. Przeszukałem internet, spytałem znajomego i okazało się, że to efekt pracy coachbuilderów. Oczywiście istniały i istnieją terenowe samochody ze składanym dachem, ale są to raczej auta terenowe, a nie SUVy. Jeśli nie jesteś bohaterem serialu Żar Tropików, to w Jeepie bez dachu będziesz wyglądać, jak Rob Stewart z kucykiem. Też ci się wydawało, że tam grał Lorenzo Lamas?

Range Rover Evoque Convertible pasuje wszędzie. Dojedziesz nim do Aspen na narty i na pole golfowe pod Jabłonnę. (Czy oni położą tam kiedyś wreszcie asfalt, bo mi się samochód kurzy?) Auto podjedzie pod wysoki krawężnik i pokona nawet półmetrową kałużę (po dzisiejszych nawałnicach przyda się czujnik głębokości brodzenia). Za kierownicą czujesz, że świat jest piękniejszy. Patrzysz na ludzi z góry, ale oni nie uważają cię za skończonego buca, bo buc nie może jeździć samochodem tak bardzo “od czapy”.

Fotele są wygodne, widoczność dobra, jakość wykończenia bez zarzutu (nie licząc wypadającego kawałka plastiku masującego otwór, z którego wychodzą przednie pasy bezpieczeństwa. Właściwie w Evoque Convertible przeżyłbym nawet tragiczną nawigację. Sorry, ale Range Rover rok temu chwalił się usługami online, które dopiero teraz można zamawiać. W aucie za ponad 300 tysięcy złotych chciałoby się……

ILE!!?!?!??!?

Testowy Range Rover Evoque Covertible kosztuje 330 tysięcy złotych i nadal można do niego dołożyć parę udogodnień, których oczekiwałbym od samochodu klasy premium. Jest też kilka innych drobiazgów, które nie przyszkadzałyby mi w zwykłym SUVie, ale w kabriolecie owszem.

Range Rover Evoque Convertible wg Ani.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *