W Priusie czwartej generacji przegrałem z kretesem tegoroczny eko-wyścig z wynikiem na poziomie 3,2 litra na 100 km, a zwycięska drużyna osiągnęła 2,8 litra.

Oczywiście, to był eko wyścig, wyłączona klimatyzacja, pełna koncentracja, planowanie toczenia się do skrzyżowania lub zakrętu, itd. W normalnych okolicznościach trudno sobie na to pozwolić, bo z tyłu ktoś pogania, bo ktoś zajedzie drogę, bo światło zmienia się nie wtedy, kiedy chcemy. Ale jeżdżąc nowym Priusem po mieście w korkach bez problemu osiągam wynik w granicach 3,5 litra (Toyota obiecuje 3,3 niezależnie od cyklu). 4 litry przekroczyłem dopiero na obwodnicy, ale nawet w trasie Warszawa-Kielce-Warszawa tylko na chwilę zbliżyłem się do 4,5 litra. To są naprawdę dobre wyniki.

Mała dygresja dotycząca wyścigów (w tym eko). Jestem kompletnie pozbawiony instynktu rywalizacji. W szkole, mniej więcej od czasu pierwszej dwói, nauczyłem się zasady 80:20. 20 procent wysiłu wystarcza do osiągnięcia 80 procent rezultatu. Obawiam się, że podobnie mam z wyścigami. Nie pojadę na 100 procent, bo chcę na końcu zjeść dobrą kolację i napić się wina, a nie dywagować na temat tego, kto gdzie popełnił błąd i/lub oszukiwał.

Koledzy, którzy normalnie są w stanie okrążać Tor Poznań w dwie minuty na wsteku, w Toyocie Prius potrafią dojechać na metę ostatni, a w baku mieć więcej paliwa, niż kiedy zaczynali. Jednego z kolegów ściga Izba Celna za wprowadzanie do obrotu paliwa bez akcyzy. Skubany za kierownicą produkuje benzynę i wygrywa wszystko, co jest do wygrania. Dlatego przez parę lat przestali go zapraszać. W tym roku na szczęście miał niedoświadczonego pilota, więc wygrało dwóch największych opojów. I to rozumiem. Na trzeźwo się nie da takich rzeczy robić. W moim wypadku (zaczynają się wymówki) doszło do parokrotnego pomylenia trasy. No i pilot był słusznej postury (takiej jak ja). A wiadomo, że kilogramy robią swoje. I dlatego przegraliśmy.

Pamiętam, że w Priusie poprzedniej generacji zużycie paliwa na poziomie 3 litrów na setkę było okupione olbrzymim wysiłkiem mistrzów eco-drivingu, a ja podczas organizowanego cyklicznie przez Toyotę eco-wyścigu z trudem zszedłem poniżej 4 litrów. Potem odbyłem jeszcze Liczącą około półtora tysiąca kilometrów wycieczka po Polsce Priusem 3. generacji. Fakt, po drodze tankowałem chyba tylko raz, ale końcowe zużycie paliwa i tak przekroczyło 4,5 litra na 100 km. Przy emeryckiej jeździe. Nawet autostrad nie  było wtedy za wiele.

Z tej perspektywy nowy Prius to duży krok do przodu. I znów zaczyna mi chodzić po głowie zakup nietypowego samochodu. Ale chyba nie chcę hybrydy. Wolę elektryki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.