W połowie lat 90. projektanci Hondy wpadli na świetny pomysł: zaprojektujmy mały samochód, który wyglądem przypomina SUVa, ale jest oszczędny, bo i tak nikt takim samochodem nigdy nie zjedzie z asfaltu. Tak powstała Honda HR-V, jeden z tych samochodów, które pojawiły się na rynku o dobre 10-15 lat za wcześnie.

Czyli Honda miała dobry pomysł, ale wpadła na niego za wcześnie. Auto produkowane było w latach 1999-2005, a potem w dobie globalnego kryzysu jakoś nikt nie zauważył, że małe crossovery stają się coraz bardziej popularne. Nowa HR-V trafiła więc na rynek, na którym roi się od podobnych samochodów. Co takiego ma do zaoferania Honda, czego nie proponują już inni?

Dla poszukujących przygód działkowiczów jest 185-mm prześwit (170 mm w wersji z dieslem), ale zawieszenie jest na tyle sztywne, że odradzam szybkie przemieszczanie się poza asfaltem.

Honda przewiduje, że nabywcy HR-V przesiądą się z auta kompaktowego lub minivana, więc dla nich crossover będzie wystarczającą przygodą, żeby nie czepiali się drobiazgów, jak jakiś dziennikarz. A gdyby ktoś chciał swoją Hondę upiększyć, to dostępnych jest kilkapakietów, m.in. chromowy, aerodynamiczny i offroadowy.

A propos off-roadu, to zgodnie z założeniem projektantów Honda HR-V ma napęd tylko na przednią oś. Przynajmniej w Europie, bo w Stanach jest wersja z napędem na wszystkie koła. Honda twierdzi, że 70 procent nabywców i tak wybiera małe crossovery z benzynowym silnikiem i napędem na przednią oś. W przypadku floty może być większy popyt na diesle i napęd na wszystkie koła, ale masowe zakupy HR-V do floty raczej nie grożą.

1 komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  • Kolejny taki sam crossover jakich coraz więcej. Tylko po co kupować taki samochód skoro nie będziemy w stanie nigdzie nim wjechać dalej niż na łąkę. Żeby chociaż był ten napęd na 4 koła to może zimą udało by się z zaspy wyjechać o własnych siłach. Chyba jednak wolę zwykłego kombiaka 😉