Jazda próbna

Nissan LEAF 30 kWh – dwa wiaderka prądu poproszę

Możecie wierzyć lub nie, ale Nissan LEAF to światowy i europejski samochód roku 2011. A to jest prawie nowy Nissan LEAF.

Prawie, bo główna zmiana to opcjonalne akumulatory o zwiększonej pojemności. Oprócz standardowych – 24 kWh – są teraz dostępne akumulatory 30 kWh. Bardziej pojemne akumulatory zwiększają teoretyczny zasięg ze 199 to 250 km.

W przypadku samochodów o napędzie elektrycznym różnice między danymi producenta a realnym zasięgiem są jeszcze większe niż w przypadku fabrycznych danych o zużyciu paliwa w samochodach z napędem spalinowym. O ile na takiego Mercedesa wszyscy się wkurzają, że zaniża zużycie paliwa o 30-40 procent, o tyle w EV to normalka, jeśli nie nauczysz się nim jeździć.

Jak to – nauczysz? Przecież prawo jazdy mam od 20 lat i jestem miszczem kierownicy. A mój ojciec jest taksówkarzem, więc to on nauczył mnie jeździć, zanim jeszcze do pedałów dosięgałem. W nieśmiertelnych słowach Elektrycznych Gitar: to widać, słychać i czuć.

Daruję sobie opowiadanie o prawidłowej pozycji za kierownicą, bo to temat na osobny wpis, ale tępy tłuku, ciągłe wyprzedzanie tylko po to, żeby zaraz dać po heblach, bo przecież za 200 metrów skręcasz, to nie jest dobry nawyk. I jeśli tata cię go nauczył, to pamięć ojca szanuj, ale przykładu nie bierz.

W każdym razie jazda samochodem o napędzie elektrycznym, takim jak Nissan LEAF, to ciągła walka o odzyskiwanie energii. Toczenie do świateł jest wskazane i nic wtedy tak nie wkurza, jak jakiś cioł, który wpycha się przed ciebie i zmusza do hamowania. Ale załóżmy, że dasz na luz i bierzesz poprawkę na ułanów z batami na dachu i kamerkami za szybą (wiedzą jak sami jeżdżą, więc spodziewają się najgorszego ze strony innych). W takich warunkach da się w mieście zrobić ok. 200 km. Z klimatyzacją. Powyżej tego zaczyna się walka. A jeszcze nie doszliśmy do ładowania, które w stolicy jednego z największych europejskich państw (tak, mówię o Warszawie) jest skomplikowane, a im dalej od w las, tym więcej drzew.

Przeczytaj też to

Previous ArticleNext Article

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *