Jazda próbna

Range Rover Velar – nareszcie prawdziwy SUV

Na pierwszy rzut oka Range Rover Velar nie ma sensu. Wygląda, jak podwyższone kombi, kosztuje tyle, co segment na prowincji, a ponieważ wyprodukowali go Brytyjczycy, to za hinduskie pieniądze, to pewnie działa równie sprawnie, co kolonialna administracja w Indiach. Na zewnątrz elegancja, ale pod lnianymi marynarkami wszyscy się pocą.

Na szczęście nie znam się na motoryzacji, co chętnie wypominają mi widzowie, którzy się znają. Polecam komentarze pod testami Alfy Romeo Giulii. A ponieważ się nie znam, to rzeczywiście mogłem pomylić Velara z kombi. I pewnie tak by się stało, gdybym nie zignorował uprzejmej prośby przedstawicieli JLR Polska i nie pojechał Velarem w teren. Prośbę motywowano 22-calowymi felgami. Jak wiadomo, jest to nieodzowny element wyposażenia każdego SUVa. Sprzyja on integracji na drodze, bo dzięki tzw. murzyńskiej feldze kierowca będzie trzymał się na półtora metra od krawężnika i w ten sposób nigdy nie zajedzie drogi rowerzyście. Głupi jesteście cykliści! Nikt was tak nie uszanuje, jak kierowca SUVa za pół miliona.

W każdym razie Range Roverl Velar pojechał tam, gdzie żaden SUV nie powinien jeździć, czyli do piaskarni. Tam okazało się, że mimo 22-calowych felg (nie porysowałem!) i półslików Velar całkiem sprawnie poradził sobie z wydmami, pod które w swojej karierze wjechałem dosłownie pięcioma samochodami (w tym jednym Range Roverem).

W dodatku Range Rover Velar ma nareszcie naprawdę inteligentny napęd na wszystkie koła. Już słyszę przegrzewające się od klikania klawiatury miłośników topienia w bagnach starych Samuraiów, którzy chcą mi wyjasśnić, że prawdziwy off-road to sztuka polegająca na odpowiednim dobieraniu opon, przełożeń, dźwigni, lin dynamicznych, walce zespołu z przeciwnościami losu… Wiecie co? Jeśli sprawia to wam przyjemność, taplajcie się dalej w błocie. Ja lubię podziwiać przyrodę z klimatyzowanego, pachnącego skórą wnętrza samochodu.

Ale to nie wszystkie zalety Range Rovera Velara. W końcu nikt nie kupi terenówki za pół miliona, bo poza paroma dziennikarzami naprawdę nikt tym samochodem nie zbliży się nawet do krawężnika. Więcej na ten temat w filmie:

Range Rover Velar oczami Ani:

Przeczytaj też to

Previous ArticleNext Article

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *