Modułowe płyty podłogowe, bezpieczeństwo aktywne oraz bierne, autonomiczne prowadzenie. Tak wygląda zawartość mojej skrzynki mailowej. Toyota Auris doskonale wpisuje się w trend motoryzacyjnej szarości. I bardzo dobrze, bo przecież chcesz środek transportu, a nie samochód.

“Nissan IDS Concept: wizja przyszłości samochodów elektrycznych i jazdy autonomicznej według Nissana”, “Audi wdroży system autonomicznego parkowania w pobliżu Bostonu”, “Volvo Concept 26 – autonomiczne auto przyszłości”, “Audi RS 7 piloted driving concept bije rekord autonomicznej jazdy na hiszpańskim torze wyścigowym”, “Autonomiczny przejazd prototypowego pojazdu PSA Peugeot Citroën”. To tytuły wiadomości poświęconych autonomicznym pojazdom z ostatnich dwóch miesięcy. Starszych nie mam, bo staram się czyścić skrzynkę mailową z informacji, których już nie wykorzystam. Nad autonomicznymi pojazdami pracują wszyscy i za 5-10 lat wszyscy będziemy mogli sobie taki samochód kupić.

Do rozwiązania pozostały jeszcze kwestie prawne, które już teraz zaprzątają głowy adwokatów w serialu Żona Idealna (S07E07 uwaga! spoiler) i komunikacji autonomicznych samochodów z otoczeniem. Prawdopodobnie będzie to kombinacja połączeń pojazdów z infrastrukturą drogową, innymi pojazdami i ludźmi. Google opatentował już nawet sygnalizację. Wyobrażam sobie, że w Rolls-Roysie statuetka Spirit of Ecstasy przemówi do przechodnia: “Szanowna Pani/Szanowny Pan raczy być łaskaw przejść teraz po zebrze, albowiem panu memu śpieszno na spotkanie i nie chciałby Państwa potrącić, co prowadziłoby do ciągnącej się latami sprawy sądowej z licznymi apelacjami.”

google_autonomous_pedestrian_patent

No i jeszcze okres przejściowy, w którym zaprogramowane, by przestrzegać przepisów drogowych samochody autonomiczne będą musiały się stykać z polskimi kierowcami (NSFW). Podobno rozważane są różne wersje oprogramowania na różne rynki, bo inaczej prowadzi praworządny Niemiec, a inaczej wyluzowany Włoch.

https://youtu.be/HrEpGq71XSU?t=1m46s

Ale ja kupuję ideę autonomicznego samochodu, nawet jeśli oznacza to podcinanie gałęzi, na której siedzę. Samochód jako wymagające koncentracji narzędzie służące do codziennych dojazdów do pracy i na zakupy nie ma sensu. Dwie godziny dziennie w korkach wolę przeznaczyć dla rodziny.

Co innego samochód, który dostarcza mi rozrywki na torze, albo na krętych drogach z dala od ludzi. W tej kwestii mój sprzeciw budzą plany wyścigów autonomicznych samochodów. Ale to zupełnie inna bajka. Na co dzień wsiadam za kółko do bliżej nieokreślonej szarej puszki i muszę przemieścić się z A do B. I taka właśnie jest Toyota Auris.

Obejrzyj też testy Toyoty Auris sprzed liftingu.

Toyota Auris hatchback.

Toyota Auris kombi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.