Jazda próbna

Toyota Yaris 2017 – fabryczny tuning

Toyota Yaris przeszła właśnie kurację odmładzającą, w wyniku której samochód ma być teraz bardziej dynamiczny. Z wyglądu.

Na początku wieku po raz trzeci byłem na pierwszym roku studiów (pierwszy raz na innym kierunku) i poznawałem nowych kolegów. Wśród nich był Marcin Szczeniak (nie Marcin, nie powiem nikomu, że o Ciebie chodzi 🙂 ), który oprócz Excela był niezły w psuciu tuningowaniu swojego nowego Yarisa. Wydech Remusa, zmienione felgi, przyciemniane szyby, zdjęte z klapy bagażnika wycieraczka i przycisk do otwierania klapy (doszło chyba otwieranie z pilota), wewnątrz system audio, który był w stanie zagłuszyć dźwięk nowego wydechu. Nie pamiętam, czy samochód był dodatkowo ospoilerowany, ale kiedy Szczeniak z nim skończył, to nie dało się tym jeździć. Ale za to wyglądał, jak co najmniej AE86.

Niemal dwie dekady później Toyota doszła do wniosku, że Yaris powinien jednak wyglądać, jakby potrafił coś więcej niż tylko toczyć się w korku. Nie zrozumcie mnie źle – po faceliftingu Yarisa nadal ma zdolności sportowe porównywalne z tym, co zrobił Szczeniak, ale przynajmniej nie ryczy wydechem. Grunt, że wygląda, jakby potrafił.

Toyota obiecuje też (ale na razie nie daje się przejechać) usportowioną wersję Yarisa – Yaris GRMN. 200-konny hothatch może i ma trudną do wymówienia nazwę (skrót GRMN oznacza Gazoo Racing Masters of Nürburgring), ale przynajmniej powinien też jeździć, a nie tylko wyglądać.

Oprócz typowych zmian kolorów lakieru, wzorów felg i odcieni tapicerek, do ważniejszych zmian należy zaliczyć pojawienie się wolnossącego benzynowego silnika 1.5, który zastępuje motor 1.33. Nowy silnik produkowany jest w Polsce i (tak przynajmniej twierdzi Toyota) ma być jeszcze oszczędniejszy. Przynajmniej w prawdziwym świecie, kiedy wejdą w życie nowe przepisy i wyniki testów laboratoryjnych nareszcie będzie można sobie włożyć… między bajki.

Plus za odświeżony system inforozrywki z opcjonalną nawigacją TomTom z 3-letnim pakietem aktualizacji.

Inna ciekawostka, której nie mogłem sobie odpuścić, to zawarta w materiałach prasowych (anglojęzycznych, bo w Polsce ktoś na szczęście wyciął ten bełkot) informacja o podobieństwie przodu odświeżonej Toyoty Yaris do katamaranu. WTF?

Obejrzyj też mój stary test hybrydowego Yarisa.

Previous ArticleNext Article

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *