KIA EV6 to kolejny “dorosły” elektryk z Koreii. Na pewno są rynki, na których do szczęścia nie potrzebujesz nic więcej. Niestety Polska nie jest jednym z tych rynków.

KIA EV6 ma wszystko to, czego potrzeba w samochodzie i więcej. Jest w niej wystarczająco dużo miejsca, jest Apple Carplay i Android Auto, jest możliwość bardzo szybkiego ładowania, jest sensowny zasięg w trasie i długi zasięg w mieście, jest pompa ciepła, jest możliwość zasilania zewnętrznych sprzętów elektrycznych i nawet fotel się rozkłada tak, żeby można było się zdrzemnąć w przerwie na ładowanie.

To wszystko robi wrażenie, nawet jeśli z niektorych udogodnień (np. V2L) nie będziesz korzystać, a osobny przycisk zamieniający fotel w leżankę jest wymyślony na siłę, bo przecież fotele są elektrycznie sterowane i mają pamięć ustawień, więc rozłożenie fotela, a potem powrót do zapisanej pozycji to żaden problem. Ale sprzedawca w salonie rozłoży cię na tym fotelu i pokaże widok przez panoramiczny dach…

No dobrze, to co jest z KIĄ EV6 nie tak? Właściwie wszystko jest w porządku. Problemem jest infrastruktura. To fajnie, że są już stacje do ładowania >100 kW, ale jest ich jak na lekarstwo. A tych naprawdę szybkich, na których mógłbym skorzystać z 220-kW ładowania w EV6 jest jeszcze mniej.

O cenach szybkiego ładowania nie wspomnę, bo samochody elektryczne najlepiej sprawdzają się w mieście. W ogóle najlepiej jest mieć dom z miejscem do ładowania. I jeszcze fotowoltaikę na dachu. Ale to wszystko sprawia, że liczba potencjalnych właścicieli EV się zawęża. W dodatku KIA EV6 i Hyundai IONIQ 5 to spore samochody, więc chciałoby się nimi pojechać dalej niż dom-szkoła-praca-sklep.

I oczywiście, że trasę można zaplanować pod kątem stacji ładowania głównych i zapasowych, korzystać z darmowych gniazd w hotelach i rozprostować nogi podczas przymusowych postojów. Ale czy nie byłoby lepiej po prostu zjechać na MOP, podładować się tyle, ile trwa wizyta całej rodziny w WC i pojechać dalej?

Dlatego po teście Kii EV6 czuję niedosyt. Nie samego samochodu, ale infrastruktury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.