Mercedes-Benz E 300 de to hybryda typu plug-in z silnikiem diesla. Zacny trolling, milordzie.

Czapki z głów dla Toyoty i jej polskiego oddziału, który wypromował hasło stop smog – go hybrid. Każde dziecko w Polsce wie, że Redaktor Zientarski powiedział w Dzienniku, że nie ma bardziej ekologicznej i niezawodnej technologii niż napęd hybrydowy, a silnik diesla to przyczyna globalnego ocieplenia, głodu w Etoipii, wojny w Rwandzie i koronawirusa z Wuhan.

I tu wjeżdża Mercedes – cały na biało (punkt dla działu prasowego Mercedes-Benz Polska za konfigurację testowego egzemplarza w kolorze diamentowa biel designo). Nazwa skomplikowana: Mercedes-Benz E 300 de EQ Power. W każdym razie jest to hybryda z silnikiem diesla. Można podpiąć do gniazdka i przejechać kilkadziesiąt kilometrów w trybie bezemisyjnym. Potem samochód przechodzi w klasyczny tryb hybrydowy. W założeniu Mercedes E 300 de jest oszczędny (w pewnych warunkach) i szybki (co do tego nie mam wątpliwości).

Napędy hybrydowe w połączeniu z silnikami wysokoprężnymi to rzadkość. Próbował Peugeot np. w modelu 508 RXH. Próbowało Volvo z modelem V60 D6 PHEV. Mercedes wierzy jednak w diesla i oferuje taką wersję dla osób, które pokonują długie trasy poza miastem, ale w mieście chcą (czyt. muszą) być eko. Czy to ma sens? Jakie są wady i zalety Mercedesa E 300 de? Zapraszam na test.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *