MINI Countryman to wypaczenie idei sir Aleca Issigonisa. I najlepiej sprzedający się model brytyjskiej marki.

Często słyszę lub czytam, że mam w życiu dobrze, bo mogę jeździć nowymi samochodami i nie muszę się w związku z tym o nic martwić. O tym, że to wcale nie takie proste opowiadamy z Anią na kanale Ania i Marek Jadą (zachęcam do odwiedzenia i subskrybowania), ale nie zaprzeczam – praca polegająca na testowaniu nowych samochodów ma wiele zalet.

Ale są też wady. I wcale nie chodzi mi wstawanie na zdjęcia przed świtem, planowanie średnio po półtora testu tygodniowo, żeby zachować ciągłość emisji na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń czy ciągłe odkładanie urlopu, bo znów premiera i trzeba nagrać test. Chociaż właściwie o ostatni punkt zahaczę.

Moja praca sprawia mi ogromną przyjemność, ale mimo wszystko miewam jakieś rodzinne zobowiązania. Np. wozimy z Anią emerytów do sanatoriów. I czasem chcemy to połączyć z naszym choćby parodniowym urlopem. I wtedy okazuje się, że MX-5 się nie sprawdza, bo jest dwuosobowe. Jeśli weźmiemy samochód testowy, to trzeba go nagrać. Test trwa tydzień, więc czasu na odpoczynek jest niewiele, a czasem zaczynamy nagrania już na tym “urlopie”.

Nad wyborem pierwszego samochodu (MX-5) nie zastanawialiśmy się długo. Kiedyś mimochodem wspomniałem ówczesnej szefowej PR Mazdy w Polsce o pomyśle zakupu MX-5 i Magda oddzwoniła parę dni później, że w sumie to jest samochód do wzięcia. Od ręki. Pamiętacie, jak to się kiedyś kupowało samochody od ręki, a nie czekało miesiącami na półprzewodniki?

Niemal 10 lat później dojrzeliśmy do decyzji o zakupie drugiego (Ania nie sprzedaje MX-5) samochodu. I nagle okazało się, że to wcale nie takie proste. Nawet nie myśleliśmy o trudniościach z dostawami wynikającymi z pandemii. Mierzyliśmy się z problemami pierwszego świata: jaki kupić samochd, żeby nie był nudny?

Samochód ma nie być nudny, a jednocześnie spełniać nasze wymogi rodzinno-zawodowe. Np. odpadają małe bagażniki. Jeden niepraktyczny samochód już mamy, ale przynajmniej chce się nam MX-5 jeździć. Czyli drugi samochód to musi być MX-5 kombi.

Tak w dużym skrócie doszliśmy do MINI Countryman. Czy to dobry samochód? Czy warto kupić MINI Countryman – samochód, którym jeździ pół Warszawy? Dlaczego wybór padł akurat na ten model? Zapraszam na test!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.